Budowa domu się nie opłaca

Fantastyka naukowa i architektura

W filmach science-fiction, jeżeli akcja toczy się w mieście, to budynki obowiązkowo muszą być wysokie, nawet bardzo wysokie. Ktoś może zwrócił na to uwagę? Oglądając całą sagę Gwiezdnych Wojen widzi się miasta, w których wszystkie budynki wyrastają ponad chmury, a wnętrza są bardzo nowoczesne. Wszystko działa automatycznie. Nowy Jork z filmu Piąty element z 1997 roku wygląda nie do poznania. Wszystkie budynki są wysokie na kilkaset pięter (nawet okienko dla kierowców w MacDonadzie), a między tymi budynkami śmigają latające samochody. Zasadniczo dobre pytanie, jakim cudem nawet przy szalonej jeździe pojazdy nie wpadają na budynki pozostaje bez odpowiedzi. Wysokie budynki to także element scenografii Waszyngtonu przyszłości z filmu Raport mniejszości. Tak jednak uwagę przykuwa nie tyle ten czy inny wysoki blok, lecz pionowe autostrady, które znajdują się między jednym wieżowcem a drugim. Czemu świat przyszłości miałby tak wyglądać? Pewnie twórcy takich futurystycznych dzieł wychodzą z założenia, że w przyszłości będzie znacznie więcej ludzi niż obecnie i gdzieś ci ludzie będą musieli mieszkać. Najprostsze rozwiązanie to budować coraz wyższe i bardziej zaawansowanie technologicznie budynki. Pytanie, co z tych wymyślnych scenografii rzeczywiście zostanie przeszczepione do przyszłości.

Wyścig kto wyżej

W roku 2010 w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich otwarto najwyższy budynek świata – Burdż Chalifa. Wieża o niespotykanym kształcie wystrzeliwuje na prawie 830 metrów w górę i w porównaniu z nią wszystkie inne wieżowce Dubaju wyglądają jak pokurczone chatki kryte słomą. Według specjalistów Burdż Chalifa jest tak zaprojektowana, żeby w przyszłości możliwe było dobudowanie kolejnych pięter. Jak się okazuje Dubaj ogłaszając pod koniec XX wieku chęć zbudowania najwyższego budynku świata prawdopodobnie niezamierzenie rozpoczął osobliwy wyścig w świecie arabskim. Mianowicie każde państwo, które ma dość dochodów ze sprzedaży ropy naftowej podjęło licytację, kto wybuduje wyższy budynek. Jeszcze, gdy Burdż Chalifa ledwie wystawała ponad piaski pustyni i nikt nie znał jej ostatecznej wysokości inne państwa arabskie: Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar i Kuwejt już wtedy ogłosiły, iż za chwilę pobiją na głowę Zjednoczone Emiraty Arabskie i postawią jeszcze wyższe budynki. Wkrótce porwany arabską wiosną Bahrajn musiał odłożyć swoje marzenia na Mahomet nigdy, o wyczynach Kataru i Kuwejtu jakoś tak cicho i zdaje się, że jedynie Arabia Saudyjska traktuje swoje oświadczenie serio. Jej Królewska Wieża stanie w Rijadzie i według zapowiedzi jej wysokość ma przekraczać kilometr. Najpewniej stanie po 2020 roku. Na koniec ciekawostka. Ową wieżę stawiać będzie firma budowlana należąca do rodziny bin Ladenów. Właśnie tak. Ich wyrodny krewny wolał niszczyć, oni pokazują, że można inaczej.

Domy specjalnego przeznaczenia

Nie w każdym domu mieszka się tak samo. Są domy, które różnią się wszystkim od całej reszty domów. W takich domach mieszczą się specjalne placówki stworzone z myślą o tych, którzy nie mogą być w swoich własnych domach. W domach specjalnego przeznaczenia mieszczą się domy spokojnej starości ewentualnie hospicja. Dla większości ludzi takie placówki to jedyne miejsca, w których mogą otrzymać pomoc. Domy starców istnieją po to, by ulżyć osobom w podeszłym wieku funkcjonowanie, gdy ma się ciągle jakieś dolegliwości lub co gorsza chorobę Parkinsona lub Alzheimera. Krewni takich osób często nie umieją się takim schorowanymi przodkami zająć we właściwy sposób. Dlatego domy spokojnej starości są jedyną nadzieją na znalezienie fachowej pomocy. W takich domach pomaga się też dojść do zdrowia osobom po udarach, zawałach i tym podobnych chorobach, kiedy powrót do zdrowia jest możliwy jedynie pod okiem wyszkolonego fizjoterapeuty. Hospicja stają się domem dla nieuleczalnie chorych. Z racji tego, że pensjonariusze takich ośrodków niejednokrotnie mają niemal zrujnowaną odporność, dlatego budynki pod hospicja muszą spełniać surowe normy sanitarne. Dla chorych i ich rodzin hospicjum to jedyna nadzieja na ulżenie w cierpieniu i często jedyna instytucja mogąca przygotować pacjenta i rodzinę na najgorsze.

Jutro to dziś

Ludzka wyobraźnia jest niegraniczona, gdy trzeba wymyślać coś, czego jeszcze nie było. Dla architektów i budowniczych nie ma już takich barier, których by nie mogli przekroczyć. Budują oni coraz wyższe budynki i jedną granicą do niedawna było niebo. Tej granicy też już nie ma, bowiem nad Ziemią powstają większe i większe stacje orbitalne, a już mówi się, że do wyjątkowo ekskluzywnych hoteli będziemy latać w Kosmos. Oczywiście na razie taka budowa jest niemożliwa, ale rzecz w tym, że na razie. Podwodne hotele już projektuje się i buduje w wielu częściach globu. Siedzi człowiek w pokoju, a tu zagląda do niego rekin albo wieloryb. Skoro o zanurzaniu się kto głębiej, już pracuje się nad fantastycznym projektem, który dopiero zmieni świat. Otóż całkiem serio badana jest możliwość ułożenia tunelu pod dnem (lub na dnie w zależności od konceptu) Oceanu Atlantyckiego. Gdyby coś takiego powstało, do służby weszłyby pociągi zdolne przewieść pasażerów z Nowego Jorku do Londynu ewentualnie w stronę przeciwpołożną w przeciągu godziny. To jeszcze nie koniec. Planowana jest interkontynentalna linia kolejowa, która połączyłaby wszystkie kontynenty (no może poza Australią). Inaczej mówiąc wsiądziesz w Londynie i tym samym pociągiem dojedziesz do Pekinu. Technologia coraz szybciej idzie do przodu, więc nie dziwmy się, jeśli te szalone projekty powstaną szybciej niż dziś się zakłada.

O budowaniu mniej serio

Niezależnie od tego, czy następny selekcjoner piłkarskiej Reprezentacji Polski będzie z kraju, czy z zagranicy Polski Związek Piłki Nożnej powinie zatrudnić kogoś, kto ma doświadczenie jako architekt lub kierownik robót budowanych. Dlaczego tak? Wystarczy spojrzeć na wyniki jakie osiąga reprezentacja. Później wytłumaczenie jest dobrze znane „o zespole, który dopiero jest w budowie”. Każdy trener reprezentacji Polski kształtuje zespół po swojemu, kiedy wylatuje z pracy i na miejscu zjawia się następca też zaczyna od „budowania zespołu”. Zabawne, gdy człowiek uzmysłowi sobie, że grający w reprezentacji znają się nie od wczoraj, a od kilku lat i dużo razem grają (w przypadku pewnych osobistości na porządku dziennym grają w tym samym klubie), więc po co budować zespół skoro już jest? Nasuwa się podejrzenie, że „zespół w budowie” to ściema, a selekcjonerzy narodowej reprezentacji tak się usprawiedliwiają po kolejnej klęsce. Mało to po kolejnych zawalonych mistrzostwach padają uwagi, że „należy zbudować zespół”? I tak budują, i budują trenerzy, działacze, piłkarze i media i jakby nie próbowali wychodzi zawód, próbują budować zespół i nijak nie wychodzi. Po prostu nie chce się zbudować i już. Za nic. Dlatego właśnie propozycja, aby znaleźć architekta, który zespół zaprojektuje i kierownika robót budowlanych, który dopilnuje zgodności z projektem.

Tajemnica Krzywej Wieży

Są na świecie budowle tak sławne i charakterystyczne, że na trwale związują się z regionem, którym powstały. Czasem tak mocno, że wystarczy sama nazwa obiektu, by zidentyfikować region jej lokacji. Jednym z takich obiektów jest Krzywa Wieża w mieście Piza we Włoszech. Zbudowano ją w XIV w. i miała służyć za dzwonnicę dla znajdującej się kilka metrów dalej romańskiej katedry. Jednak już w trakcie budowy zauważono, że w miarę postępu w górę wieża idzie coraz bardziej do poziomu. Powód był taki, że wieżę wznoszono na bagnistym terenie. Dzwonnica po prostu nie wytrzymywała własnego ciężaru i wchodziła w namokły teren jak nóż w masło. Budowę przerywano wiele razy licząc, że wieża w końcu osiądzie, ale gdzie tam. Wreszcie budowę ukończono, ale trzeba było zastosować kilka trików, by uniknąć zawalenia. Po pierwsze zrezygnowano z umieszczania dzwonów, aby wibracje od bicia nie nadwyrężyły konstrukcji. Po drugie – pierwsze dwie kondygnacje są wychylone pod większym kątem niż pozostałe trzy górne. Tamte zostały specjalnie wychylone pod mniejszym kątem, by równoważyć ciężar. Pod koniec XX wieku Krzywą Wieżę opleciono trzema stalowymi linami, które też mają za zadanie równoważyć ciężar. Dziś Krzywa Wieża jest dostępna dla turystów. Przechył udało się zatrzymać, ale nikomu nie przyszło do głowy, by Wieżę wyprostować.

Żeby się to nie powtórzyło

Konkretnie chodzi o cały cyrk budowlany rozkręcony z powodu EURO 2012 i tuż po nim. Fakt, że Polaków pochwalono za organizację, że udało się wybudować stadiony na czas, choć wszystkie miały opóźnienia, że obcokrajowcy czuli się u nas jak u siebie. Pochwał było całe mnóstwo. I niestety na tym koniec, bo zaczęła wszystkich uwierać przed, w trakcie i po fakcie sprawa, o której zagraniczni obserwatorzy nie wiedzieli. A mianowicie taka, że co i rusz wybuchały awantury na budowach. Na przód okazało się, że nie kawałek autostrady stąd do tam nie będzie gotowy, bo pewna firma nie dość, że przekroczyła termin to jeszcze zbudowała drogę byle jak. Przez niemal cały zeszły rok wydania serwisów informacyjnych koncentrowały się na problemach z budowami, ponieważ wiele firm albo usuwano za opóźnienia i robienie „na odwal”, albo usuwały się same, ponieważ nie zapłacono im za wykonane usługi. A nie zapłaciła rządowa agenda, która prace zlecała. W ogóle z drogami to był największy problem, bo większość miała być gotowa na EURO, a do dziś leżą odłogiem. Zresztą, przy wymienianiu sukcesów EURO i listy za co nas chwalono, sami Polacy powinni umieścić fakt, że o naszych problemach z budowami nikt z zagranicy się nie dowiedział. Problemów mieliśmy więc co niemiara i być może będzie to dobra nauczka. Przypominam, że marzy nam się organizacja Igrzysk Olimpijskich.

Nie wszystko da się zbudować

Wszyscy życzylibyśmy sobie, by w momencie budowania nie stała nam na drodze biurokracja. Tego życzą sobie zwłaszcza przedsiębiorcy, którzy po to budują to lub owo, by móc zarabiać pieniądze. Jak się okazuje, czasem można też wejść w konflikt nie z urzędem, lecz z lokalną społecznością. W jednej z miejscowości na Pomorzu pewien szemrany biznesmen chce postawić biogazownię. Dla autochtonów jego plany to zbrodnia na ich miejscowości. Po pierwsze biogazownia tworzy energię z rozkładających się roślin i innych rolnych produktów. To, co się rozkłada śmierdzi niewyobrażalnie. Po drugie – przy truchle (nawet roślinnym) mają zwyczaj gromadzić się szczury czy pasożyty i samemu można sobie dopowiedzieć zakończenie. Na tym nie koniec – „paliwo” do tego zakładu musi skądś przyjeżdżać, i to przyjeżdżać na dużych wozach, czyli poniszczą się drogi. Oczywiście druga strona też ma swoje argumenty. Że będzie tania energia dla mieszkańców, że powstaną miejsca pracy. Że wbrew pozorom inwestycja nie jest szkodliwa dla środowiska. Do przeciwników inwestycji tak argumentacje jednak nie trafia i wszelkimi dostępnymi metodami blokują budowę. Obie strony już się spotkały, potem jeszcze raz i jeszcze, i jeszcze, i nic. Żadna ze stron nie przekona oponenta do swoich racji. Miała być budowa, nie ma budowy. I tym razem nie biurokracja jest winna.

Geniusz starożytnych budowniczych

Są symbolem potęgi i mądrości, powszechnie uważa się je za grobowce, ale miały też szereg innych przeznaczeń. Nawet w świecie starożytnym były atrakcjami turystycznymi. Odwiedzało je wielu władców i nawet na takich mocarzach jak cesarz Napoleon robiły kolosalne wrażenie. Na zawsze stały się symbolem państwa i są z nim nierozerwalnie związane. Nawet jeśli ktoś nie widział ich na własne oczy bezbłędnie wskaże ich pochodzenie. Przetrwały dziesiątki lat zmiennego klimatu, przetrwały szereg wojen i niepokojów. Nawet teraz, gdy od jakieś czasu u ich podnóży przelewa się krew, one stoją niewzruszenie tak, jak stały. Piramidy. Niby to zwykłe trójkątne stożki, ale stały się symbolem bogactwa i potęgi starożytnego Egiptu. Zwiedziły je miliony ludzi. Na ich temat powstało mnogo filmów dokumentalnych. Mimo to swym wdziękiem i majestatycznym wyglądem przyciągają kolejne miliony turystów. Każdego współczesnego człowieka zdumiewa, jak starożytni konstruktorzy byli w stanie wznosić takie budynki, mimo że nie mieli do dyspozycji laserów, lunet geodezyjnych i innych narzędzi ułatwiających precyzyjne wymierzanie każdego elementu konstrukcji. A dali radę stawiać piramidy, które jeżeli mają nierówne boki, to błędy zmykają się w milimetrach i są praktycznie niewidoczne gołym okiem. A cóż znaczy milimetr w tę czy we w tę, gdy mówi się o kilkunastu metrach. Po prostu zdumiewający geniusz.