Budowa domu się nie opłaca

download hollywood full movie transformers 3 torrent

Fantastyka naukowa i architektura

http://nocwgalerii.pl/lq-malena-movie-in-hindi-free-download.htm malena movie in hindi free download

Wyścig kto wyżej

no ssf files found

Domy specjalnego przeznaczenia

Jutro to dziś

Ludzka wyobraźnia jest niegraniczona, gdy trzeba wymyślać coś, czego jeszcze nie było. Dla architektów i budowniczych nie ma już takich barier, których by nie mogli przekroczyć. Budują oni coraz wyższe budynki i jedną granicą do niedawna było niebo. Tej granicy też już nie ma, bowiem nad Ziemią powstają większe i większe stacje orbitalne, a już mówi się, że do wyjątkowo ekskluzywnych hoteli będziemy latać w Kosmos. Oczywiście na razie taka budowa jest niemożliwa, ale rzecz w tym, że na razie. Podwodne hotele już projektuje się i buduje w wielu częściach globu. Siedzi człowiek w pokoju, a tu zagląda do niego rekin albo wieloryb. Skoro o zanurzaniu się kto głębiej, już pracuje się nad fantastycznym projektem, który dopiero zmieni świat. Otóż całkiem serio badana jest możliwość ułożenia tunelu pod dnem (lub na dnie w zależności od konceptu) Oceanu Atlantyckiego. Gdyby coś takiego powstało, do służby weszłyby pociągi zdolne przewieść pasażerów z Nowego Jorku do Londynu ewentualnie w stronę przeciwpołożną w przeciągu godziny. To jeszcze nie koniec. Planowana jest interkontynentalna linia kolejowa, która połączyłaby wszystkie kontynenty (no może poza Australią). Inaczej mówiąc wsiądziesz w Londynie i tym samym pociągiem dojedziesz do Pekinu. Technologia coraz szybciej idzie do przodu, więc nie dziwmy się, jeśli te szalone projekty powstaną szybciej niż dziś się zakłada.

O budowaniu mniej serio

Niezależnie od tego, czy następny selekcjoner piłkarskiej Reprezentacji Polski będzie z kraju, czy z zagranicy Polski Związek Piłki Nożnej powinie zatrudnić kogoś, kto ma doświadczenie jako architekt lub kierownik robót budowanych. Dlaczego tak? Wystarczy spojrzeć na wyniki jakie osiąga reprezentacja. Później wytłumaczenie jest dobrze znane „o zespole, który dopiero jest w budowie”. Każdy trener reprezentacji Polski kształtuje zespół po swojemu, kiedy wylatuje z pracy i na miejscu zjawia się następca też zaczyna od „budowania zespołu”. Zabawne, gdy człowiek uzmysłowi sobie, że grający w reprezentacji znają się nie od wczoraj, a od kilku lat i dużo razem grają (w przypadku pewnych osobistości na porządku dziennym grają w tym samym klubie), więc po co budować zespół skoro już jest? Nasuwa się podejrzenie, że „zespół w budowie” to ściema, a selekcjonerzy narodowej reprezentacji tak się usprawiedliwiają po kolejnej klęsce. Mało to po kolejnych zawalonych mistrzostwach padają uwagi, że „należy zbudować zespół”? I tak budują, i budują trenerzy, działacze, piłkarze i media i jakby nie próbowali wychodzi zawód, próbują budować zespół i nijak nie wychodzi. Po prostu nie chce się zbudować i już. Za nic. Dlatego właśnie propozycja, aby znaleźć architekta, który zespół zaprojektuje i kierownika robót budowlanych, który dopilnuje zgodności z projektem.

Tajemnica Krzywej Wieży

Są na świecie budowle tak sławne i charakterystyczne, że na trwale związują się z regionem, którym powstały. Czasem tak mocno, że wystarczy sama nazwa obiektu, by zidentyfikować region jej lokacji. Jednym z takich obiektów jest Krzywa Wieża w mieście Piza we Włoszech. Zbudowano ją w XIV w. i miała służyć za dzwonnicę dla znajdującej się kilka metrów dalej romańskiej katedry. Jednak już w trakcie budowy zauważono, że w miarę postępu w górę wieża idzie coraz bardziej do poziomu. Powód był taki, że wieżę wznoszono na bagnistym terenie. Dzwonnica po prostu nie wytrzymywała własnego ciężaru i wchodziła w namokły teren jak nóż w masło. Budowę przerywano wiele razy licząc, że wieża w końcu osiądzie, ale gdzie tam. Wreszcie budowę ukończono, ale trzeba było zastosować kilka trików, by uniknąć zawalenia. Po pierwsze zrezygnowano z umieszczania dzwonów, aby wibracje od bicia nie nadwyrężyły konstrukcji. Po drugie – pierwsze dwie kondygnacje są wychylone pod większym kątem niż pozostałe trzy górne. Tamte zostały specjalnie wychylone pod mniejszym kątem, by równoważyć ciężar. Pod koniec XX wieku Krzywą Wieżę opleciono trzema stalowymi linami, które też mają za zadanie równoważyć ciężar. Dziś Krzywa Wieża jest dostępna dla turystów. Przechył udało się zatrzymać, ale nikomu nie przyszło do głowy, by Wieżę wyprostować.

Żeby się to nie powtórzyło

Konkretnie chodzi o cały cyrk budowlany rozkręcony z powodu EURO 2012 i tuż po nim. Fakt, że Polaków pochwalono za organizację, że udało się wybudować stadiony na czas, choć wszystkie miały opóźnienia, że obcokrajowcy czuli się u nas jak u siebie. Pochwał było całe mnóstwo. I niestety na tym koniec, bo zaczęła wszystkich uwierać przed, w trakcie i po fakcie sprawa, o której zagraniczni obserwatorzy nie wiedzieli. A mianowicie taka, że co i rusz wybuchały awantury na budowach. Na przód okazało się, że nie kawałek autostrady stąd do tam nie będzie gotowy, bo pewna firma nie dość, że przekroczyła termin to jeszcze zbudowała drogę byle jak. Przez niemal cały zeszły rok wydania serwisów informacyjnych koncentrowały się na problemach z budowami, ponieważ wiele firm albo usuwano za opóźnienia i robienie „na odwal”, albo usuwały się same, ponieważ nie zapłacono im za wykonane usługi. A nie zapłaciła rządowa agenda, która prace zlecała. W ogóle z drogami to był największy problem, bo większość miała być gotowa na EURO, a do dziś leżą odłogiem. Zresztą, przy wymienianiu sukcesów EURO i listy za co nas chwalono, sami Polacy powinni umieścić fakt, że o naszych problemach z budowami nikt z zagranicy się nie dowiedział. Problemów mieliśmy więc co niemiara i być może będzie to dobra nauczka. Przypominam, że marzy nam się organizacja Igrzysk Olimpijskich.

Nie wszystko da się zbudować

Wszyscy życzylibyśmy sobie, by w momencie budowania nie stała nam na drodze biurokracja. Tego życzą sobie zwłaszcza przedsiębiorcy, którzy po to budują to lub owo, by móc zarabiać pieniądze. Jak się okazuje, czasem można też wejść w konflikt nie z urzędem, lecz z lokalną społecznością. W jednej z miejscowości na Pomorzu pewien szemrany biznesmen chce postawić biogazownię. Dla autochtonów jego plany to zbrodnia na ich miejscowości. Po pierwsze biogazownia tworzy energię z rozkładających się roślin i innych rolnych produktów. To, co się rozkłada śmierdzi niewyobrażalnie. Po drugie – przy truchle (nawet roślinnym) mają zwyczaj gromadzić się szczury czy pasożyty i samemu można sobie dopowiedzieć zakończenie. Na tym nie koniec – „paliwo” do tego zakładu musi skądś przyjeżdżać, i to przyjeżdżać na dużych wozach, czyli poniszczą się drogi. Oczywiście druga strona też ma swoje argumenty. Że będzie tania energia dla mieszkańców, że powstaną miejsca pracy. Że wbrew pozorom inwestycja nie jest szkodliwa dla środowiska. Do przeciwników inwestycji tak argumentacje jednak nie trafia i wszelkimi dostępnymi metodami blokują budowę. Obie strony już się spotkały, potem jeszcze raz i jeszcze, i jeszcze, i nic. Żadna ze stron nie przekona oponenta do swoich racji. Miała być budowa, nie ma budowy. I tym razem nie biurokracja jest winna.

Geniusz starożytnych budowniczych

Są symbolem potęgi i mądrości, powszechnie uważa się je za grobowce, ale miały też szereg innych przeznaczeń. Nawet w świecie starożytnym były atrakcjami turystycznymi. Odwiedzało je wielu władców i nawet na takich mocarzach jak cesarz Napoleon robiły kolosalne wrażenie. Na zawsze stały się symbolem państwa i są z nim nierozerwalnie związane. Nawet jeśli ktoś nie widział ich na własne oczy bezbłędnie wskaże ich pochodzenie. Przetrwały dziesiątki lat zmiennego klimatu, przetrwały szereg wojen i niepokojów. Nawet teraz, gdy od jakieś czasu u ich podnóży przelewa się krew, one stoją niewzruszenie tak, jak stały. Piramidy. Niby to zwykłe trójkątne stożki, ale stały się symbolem bogactwa i potęgi starożytnego Egiptu. Zwiedziły je miliony ludzi. Na ich temat powstało mnogo filmów dokumentalnych. Mimo to swym wdziękiem i majestatycznym wyglądem przyciągają kolejne miliony turystów. Każdego współczesnego człowieka zdumiewa, jak starożytni konstruktorzy byli w stanie wznosić takie budynki, mimo że nie mieli do dyspozycji laserów, lunet geodezyjnych i innych narzędzi ułatwiających precyzyjne wymierzanie każdego elementu konstrukcji. A dali radę stawiać piramidy, które jeżeli mają nierówne boki, to błędy zmykają się w milimetrach i są praktycznie niewidoczne gołym okiem. A cóż znaczy milimetr w tę czy we w tę, gdy mówi się o kilkunastu metrach. Po prostu zdumiewający geniusz.